Język ogłoszeń polonijnych

Po przybyciu do Wietrznego Miasta początkowo dziwi a czasem śmieszy nas oryginalny język polonijnych reklam, ogłoszeń i zwykłych informacji. Jeśli treść jest zrozumiała, to forma wydaje się mniej ważna. Tak tłumaczą jedni, a zżymają się inni, niekoniecznie puryści językowi. W ogłoszeniach znajdujemy zarówno dziwolągi językowe jak i zwykłe gramatyczne błędy, które można i trzeba poprawić. Jedna ze znanych działaczek kultury i języka polskiego, zajmująca się promocją literatury wśród naszej polonijnej społeczności, stwierdziła nieco przewrotnie, że młodzież najlepiej uczyć na błędach! Niby tak, tylko czasu na poprawę tych błędów nie wystarczy, jeśli już nauczy się pisać z błędami. Polonijne szkolnictwo, w zasadzie tylko weekendowe wymaga nakładów. Nauka języka polskiego jako zajęcie dodatkowe cechuje spotęgowany stopień trudności zarówno dla uczniów, dla nauczycieli, jak i dla rodziców. Jeśli dodać do tego błędy, to może nie wystarczyć czasu na utrwalenie w młodych głowach określeń poprawnych językowo, szczególnie gdy w tutejszych realiach gdzie innego rodzaju poprawność osiąga priorytet. Gdzie zatem przyjemność, gdzie duma z umiejętności posługiwania się poprawnym polskim językiem? Dodatkowym aspektem utrudnień jest wszechobecna moda na zastępowanie określeń języka polskiego, nazwami anglojęzycznymi. Kiedyś taką funkcję pełniła łacina, potem język francuski, angielski a teraz anglopodobny. Wśród językoznawców przeważa opinia o korzystnym wpływie innego języka na kształtowanie nowych pojęć w języku ojczystym. Przykłady? Leasing (czyt: lizing), pojmowany jako czynność pomiędzy dzierżawą a najmem albo focus, aktualnie popularny wśród osób, które pragną skupić się na czymś ale wolą "się sfokusować". Przykłady można mnożyć, zachwycać się lub odwrotnie, krytykować. Rzecz w tym aby chociaż pisownia znanych i zrozumiałych wyrazów w języku polskim odbywała się z zachowaniem zasad językowej poprawności. Przykład: w edycji polskiej ogłoszenia o tegorocznej paradzie trzeciego maja, znajduje się określenie o rozpatrzeniu podań kandydatów. Rozpatrzenie zostało napisane tak jakby osobie odpowiedzialnej za edycję tekstu organizacji rozpacz zalewała oczy. Dlaczego rozpacz? Chyba nie przez szacunek do odbiorcy tej informacji. Czy to zaproszenie skłoni czytających do uczestnictwa w kolejnej paradzie? Czego młodzi nauczą się na błędzie? Chyba tyle, żeby zrozumieć rozpacz kandydatki po negatywnym rozpatrzeniu jej podania. Pozostaje tylko nadzieja na rychłą korektę.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9