Pielgrzymki wyborcze

Październik, miesiąc dziedzictwa polskiego w Ameryce owocuje pielgrzymkami z kraju. Polacy w Wietrznym Mieście poddawani są rozmaitym sondażom, choć nie zawsze są to czytelne działania badaczy podobnie jak metody zleceniodawców. Kto, kogo i w jakim celu bada, kto wykłada na to pieniądze a przy tym dobrze się bawi? Wiadomo, że śmiech, żart, humor uważane są za najbardziej skuteczny rodzaj broni. Można śmiać się i kąsać po przysłowiowych kostkach, choć nie zawsze ofiarę też to bawi. Można jak pewien znakomity piłkarz "kąsać" przeciwnika  z pomocą piłki do bramki kilka razy w tym samym meczu. W Chicago, miejscu uznanym za Mekkę Polaków żyjących poza krajem, w pażdzierniku, miesiącu wyborów do parlamentu w br. w Polsce atrakcją stały się przedwyborcze spotkania z politykami z Polski. Najwięcej kandydatów na parlamentarzystów przybywa do Chicago z partii, która w sondażach ogłaszanych w kraju ma zdecydowanie najwięcej szans na zwycięstwo. Dlaczego zatem zabiega o głosy Polonii? Na spotkaniu z Polonią w Chicago, poseł poprzedniej i kandydat na posła następnej kadencji Sejmu, p. Antoni Macierewicz, jeden z leaderów PiS, odpowiadał na pytania. Wśród wielu zagadnień stawianych gościowi z Polski pojawił się głos niepokoju o przynależność byłego premiera Donalda Tuska do organizacji bezpieczeństwa dawnych Niemiec; a przecież  łatwo tu o zamieszanie. Po pierwsze informację tę podał już rok temu Dziennik Gajowego Maruchy, więc już ten rodzaj źródła budzi uzasadnioną wesołość a po drugie, trop jak głosi Marucha prowadzi do Stasi, przelotnej partnerki i zwolenniczki czarnego uroku czyściciela kominów, a więc imię Stasi kojarzy się z organem bezpieczeństwa osobom zorientowanym w arkanach języka niemieckiego. Odpowiedź gościa była krótka: "sami sobie odpowiedzcie!". Okrasił to szerokim uśmiechem, mającym złagodzić ostrze uderzenia. Trzeba przyznać, że gość urody amanta nie wykazuje, co w kraju fabryki snów ma często znaczenie większe niż intelekt. O tym ewidentnym rozmijaniu się urody z intelektem świadczą na tym terenie, pomimo wszystko wzrastające akcje jednego z kandydatów, pragnacych startu na urząd prezydenta tego kraju. Gość natomiast przypomniał zebranym, że jego nazwisko ma numer 17 na karcie wyborczej i trzeba przyznać, że to akt odwagi. Dzień 17. we wrześniu kojarzy się Polakom z dobiciem Polski przed 76 laty i niechlubnym resetem w 70 lat później. Kolejne spotkania z Polonią w Chicago w "wyborczym" październiku obfitują w przedstawicieli tej samej grupy wspierającej, jak pokazują sondaże w kraju, partię zwycięską. Zastanawiają się wyborcy nad celem tych promocji. Powiadają goście, że chodzi o to, aby zwyciężyć bezwarunkowo, w pełni, bez najmniejszych szans dla oponentów i tak, aby wykluczyć sytuację podobną do tej z pyrrusowego przesłania: "jeszcze jedno takie zwycięstwo, a będę skończony". W Chicago, podobnie jak nad Wisłą, wielu ludziom brak wiary. Nie wierzą sondażom ze względów empirycznych, jednak podczas piegrzymek wyborczych, czar sondaży trwa. (FOT. PROGRESS FOR POLAND)

 

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9