Inicjatywy mieszkańców

Najbardziej popularnym miejscem do mieszkania jest dom, najchętniej z ogródkiem i podjazdem, z garażem i balkonem, w przyzwoitej dzielnicy i najlepiej bez kredytu, najwyżej z podatkiem od nieruchomości. W Wietrznym Mieście coraz więcej rodaków mieszka w apartamentach a te mieszczą się w budynkach, wieżowcach, a w downtown w drapaczach, zwanych skyscrapers. Mieszkańcy indywidualnych lokali w wieloapartamentowcach mają inne problemy niż właściciele czy najemcy domów, najczęściej mają szanse działać poprzez wybieranych przedstawicieli w zarządach budynków. Czy mieszkańcy korzystają z tej formy współzarządzania, czy poznali zasady pracy zarządu, któremu miesięcznie uiszczają dodatkową, wcale nie małą opłatę, czy uczestniczą w wyborach tego organu, czy interesują się planowanymi inwestycjami, za które przyjdzie płacić, czy znają inne plany, mają możliwość wpływu na decyzje... tych problemów jest więcej. Na plan pierwszy, wysuwa się bezpieczeństwo i porządek w miejscu zamieszkania. W naszej polskiej spółdzielczej rzeczywistości radziliśmy sobie inaczej z tym tematem. Prawo własności może być kodeksowo prawidłowo sformułowane ale jeśli właściciel nie ma pomysłu na jego realizację, nie zna swoich uprawnień i nie przestrzega obowiązków, to trudno go przekonać do aktywności. Co to oznacza? Są sytuacje, kiedy trzeba wziąć sprawy w swoje ręce bo zarząd, jak to w adminisgtracji bywa, ma swoje terminy, posiedzenia, zakresy i nie działa "na zawołanie". W amerykańskich realiach z pomocą przychodzą firmy ubezpieczeniowe. Zawsze można wykupić polisę lecz dość trudno ubezpieczyć bezzasadną bezczynność. Liczne są przypadki, że nasi rodacy skarżą się na brak bezpieczeństwa wokół budynku, szczególnie latem, nocami gdy obcy przybysze korzystają z miejsc parkingowych, hałasują, śmiecą, niepokoją i nie sposób doprosić się pomocy zarządu. Po kilku latach grupa mieszkańców jednego z obiektów w Wietrznym Mieście sporządziła petycję, sąsiedzi przygotowali listę i rozpoczęli zbieranie podpisów. Niestety, mimo wcześniejszych deklaracji, liczni mieszkańcy obiektu, nasi rodacy odmówili poparcia tej akcji. O wykazanie odwagi i podpisanie petycji nie trzeba było natomiast prosić amerykańskich użytkowników, zarówno właścicieli jak i najemców. Powoli uczymy się, że współpraca popłaca.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9