Bycze ucho naszego eteru

2 czerwca 2015 mija rok, całe 12 miesięcy od urodzin polskiego radia na falach fm: 92.7 oraz 99.9. Miniony rok zapisał się zwiększoną ilością słuchaczy. Nic dziwnego, POLSKI FM słychać tak samo dobrze w Chicago, jak na północy w Wisconsin, na wschodzie w Stanach: Indiana i w Michigan a także na dalekich południowych przedmieściach i na zachodzie Stanu Illinois. Nasza miła społeczność odbiorców programów radiowych w Wietrznym Mieście czekała na taki prezent od początku lat 90. ubiełego stulecia, więc zaskoczenie nie przyniosło zapaści sercowych ale odczuwalny wzrost zainteresowania w tym osób sponsorujących. I słusznie. POLSKI FM rozpoczyna się od 5.00 rano i trwa bez przerw do godziny 19.00. Jest zróżnicowaną formą informacji i rozrywki, podaną dynamicznie, opracowaną dla potrzeb naszych rodaków. Mniej liczne ale śliczne grupy osób sprawnych intelektualnie zajmują się obsługą medialną, fluktuując w zależności od łaski pańskiej, sponsorskiej i własnej siły przebicia. W Ojczyźnie, podobne działania ludzi młodych, wykształconych i żądnych awansu określało się wyścigiem szczurów. W Chicago kojarzy się z naturalnie rozwijającą się plagą tych inteligentnych zwierząt, które nie pozwolą innym na skok, szczególnie w kierunku kasy. Medialne uniesienia prezentują więc doświadczeni w tutejszych realiach działacze ok. 40 roku życia lub więcej, co dla eteru znaczy niewiele, bo radio to teatr wyobraźni. Przysłowiowa płachta na rozjuszonego byka nie działa tak drażniąco jak POLSKI FM na rozpływające, znikające w eterze sygnały Stacji na stacyjnym rozdrożu. Przekonanie o prowadzeniu działalności radiowej jako misji służy poprawie samopoczucia. Co to za misja? Misjonarzy skazanych, według własnego przekonania na sukces. Powodzenie misji zależy od wielu czynników. Łaska pańska hasa na pstrym koniu. Czego można spodziewać się gdy pryncypałom odmieni się urok biznesu, humor, przyjaźnie albo zdrowie? Na powrót do poprzednich, dobro czyniących, trudno liczyć. Podobno nie ma trudnych pytań, sa tylko nieoczekiwane odpowiedzi. Dla kogo? Dla ukształtowanych konformistów? Nie tylko. Gdyby porównać uczestników polonijnego eteru do corridy, znajdziemy wiele cech wspólnych. Zarówno eter jak i corrida należą do tej samej sfery. To sfera igrzysk. Warunek: chleb. Jest papu, jest rozrywka. Nie ma chleba, trzeba go zdobyć, rozrywka poczeka. Gdy mowa o corridzie, bykach, płachcie najczęściej ujawnia się charakterystyczna cecha naszych czasów: coraz trudniej o dobrych banderilleros. Corrida składa się z trzech części. Najpierw trzeba sprawdzić siłę byka. To najważniejszy uczestnik widowiska. W tym celu torreador dobiera pomocników. Każdy ma określone zadania a łączy ich wspólny cel: pobudzić i rozjątrzyć byka. W jaki sposób? Płachtą, gestami, oddziaływaniem aury. Byk to zwierzę leniwe. Ten etap wymaga logistycznego przygotowania. Kolejnym uczestnikiem corridy jest pikador. Ma wbić bykowi ostrze lancy w najbardziej unerwione miejsce na karku w celu osłabienia ale nie pozbawienia życia. Zwierzę musi walczyć dalej. Odbiorcy czekają na wydarzenia! Kolej na banderilleros, wbijają w byczy kark szpikulce, banderille zakończone kolorowymi wstążkami aby intensywnie rozjuszyć zwierzę. Show must go on. W części trzeciej do akcji wkracza matador. Ma zakończyć widowisko trafieniem szpadą w rdzeń kręgowy byka i poprzez przerwanie tego rdzenia, zabić go. Jeśli to zrobi po mistrzowsku, za pierwszym razem, w nagrodę ma prawo odciąć bycze ucho, a nawet ogon. Podczas corridy matador może udzielić bykowi „aktu łaski” gdy byk jest wyjątkowo waleczny i budzi uznanie. Taki byk nigdy więcej nie pojawi się na arenie. Nie zawsze corrida kończy się wygraną matadora. W polonijnych grupach medialnych działają osoby z talentem, zwykli wyrobnicy i ludzie pozbawieni tych cech ale pełni innych zalet. Nasza społeczność w emigracyjnym Chicago, spragniona pięknego polskiego słowa i polskiej muzyki dopieszczana jest eterem bezpłatnie. To nie znaczy, ż ;e obsługa corridy pracuje za darmo. Przecież pikador, matador czy banderilleros muszą żyć; nie wystarczy uznanie za pojedyncze występy. Wydarzenie zwane corridą należy do sfery igrzysk, a te nie zdarzają się codziennie. Codzienność to praca dla chleba. Połączyć zdobycie chleba (na chleb) z ciekawą rozrywką, to w wielu warunkach wyczyn a na emigracji, przeważnie mistrzostwo. Kto pełni rolę byka, kto matadora, a kto jest pikadorem czy banderilleros? Byk. Gdzie go szukać, dlaczego zabić? Jakie funkcje pełnią programy radiowe wśród polonijnych mediów? Program radia, spontan - zawsze trzeba starannie opracować, wykonać ogrom pracy poza mikrofonem, wyemitować i skoordynować z kolejnym. A teksty? Prócz koncepcji, prac wstępnych, trzeba sprawdzić stan źródeł, zapisać, uatrakcyjnić załącznikami, opublikować, wycenić aby udało się... doczekać krytyki! Dobrze, gdy sensownej, konstruktywnej. Współpraca? Temat na inny tekst, program. Grupa osób powiązanych medialnie, sponsorsko czy towarzyskimi układami ma licencje na zdobycie byczego ucha, a nawet ogona. Uzyskanie licencji nie jest sprawą prostą. Czy wystarczą marzenia? Trzeba marzyć ale czy są to marzenia do spełnienia? Po śmierci na arenie byki trafiają na restauracyjne stoły jako rarytas, koneserzy podniebiennych doznań twierdzą, że agresja zwierzęcia zaostrza smak jego mięsa. Niech żyje POLSKI FM! Powodzenia!

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9