Goscinne wystepy

Czy dlatego, ze maj i wiosna, czy wygoda podrozy w niemal pustych statkach powietrznych niektorych przewoznikow, a moze chec poznania nowosci u intelektualistow w Ojczyznie sprawily, ze do Wietrznego Miasta sfrunal legendarny pisarz z Polski, Andrzej Stasiuk, najogolniej literat. Bardziej od szklaneczki zwanej literatka niz zaslug dla literatury, choc pewnosci nie ma. Spotkanie z mistrzem maszyny do pisania (bo tak zaczynal) odbylo sie w goscinnym teatrze Chopina, snobujacym sie na Baleary kultury nie wylacznie polonijnej, bo jak kultura to swiatowa.. Dlaczego Baleary? Jakies 170 lat temu na Majorce wchodzacej w sklad Balearow tworzyl sam mistrz Fryderyk. Tam powstaly niesmiertelne preludia, polonez c-moll, ballady oraz scherza. Skoro rok 2010, jest rokiem F. Chopina, a w duszy wlasciciela teatru w Wietrznym Miescie zaszumialo mazowszanska wierzba, to zupelnie naturalna jest obecnosc wspomnianego juz literata. Zjawisko pod tytulem Andrzej Stasiuk, to nie tylko ksiazki. Ma on miejsce na wsi w Beskidzie Niskim dokad zjezdzaja spragnieni post happeningowych sensacji dziennikarze, koledzy literaci, przyjaciele tych kolegow oraz kolezanki. Pora wspomniec, ze pan Stasiuk potrafi przekonywac. Poklady osobistego uroku zjednuja mu kazdego a w razie potrzeby kazda, obojetne czy ktos lubi literature czy woli bukiet uczuc. Pan Andrzej jest bardzo dobrze zbudowanym, przystojnym, doswiadczonym intelektualista. Wiele podrozowal, widzial, wiele potrafi a jeszcze wiecej przekazuje w marzeniach. W Chicago opowiadal o spotkaniu w Nowym Jorku, o tym ze gdyby byl mlodszy, chcialby tam zamieszkac. W gruncie rzeczy to miasto wyglada jak jedna wielka cepelia, slowem kicz. A Chicago? Na spotkaniu prowokowal do zwierzen. Licznie zebrani zwolennicy jego talentu pytali o sposob utrwalania wrazen sluzacych za kanwe kolejnych utworow. Z nieklamana nonszalancja zdolal krotko odpowiedziec na piec pytan, zmeczony 2 godzinnym czytaniem wraz z tumaczem, fragmentow swoich utworow. Nie wymieniam zadnej z pozycji, bo znane sa jak amen w pacierzu; warto jednak dodac, ze Andrzej Stasiuk, jak malo ktory wspolczesny polski autor, jest laureatem wielu nagrod, miedzy innymi Fundacji Kultury (1994), Fundacji im. Koscielskich (1995), Nagrody im. Samuela Bogumila Lindego (2002), im. Beaty Pawlak (2004). Stasiuk byl kilkakrotnie nominowany do literackiej nagrody NIKE. Jego ksiazki sa tlumaczone na niemal wszystkie europejskie jezyki, a takze na koreanski. Ciekawe na co liczy literat tak spelniony, jak On, tu, w Chicago, gdzie Polonia, dosc bezceremonialnie wrecz impertynencko przez niego punktowana, ma nie tylko dostep do pozycji ksiazkowych w oryginale, w swiecie wirtualnym, ma wlasnych idoli intelektu, plci obojga, ma co potrzebuje, na co czeka. Moze tylko przy okazji piknikow warto zaprosic pod przyslowiowa lipe, zamiast wierzby, kogos z artystow, artystek (poetow) promowanych przez nieliczne polonijne wydawnictwa, z subtelna muzyka mistrza Fryderyka, tak dla urozmaicenia polonijnego popoludnia. Tutejsi tworcy tez potrafia przeczytac po polsku utwory swoje, wieszczow, a moze i Stasiuka. Obejda sie bez tlumacza, bo znaja angielski lepiej niz pan Bill Johnson, wynajety raczej w celu ochrony “Bialego Kruka”. Jesli ktos zastanawia sie przed czym chronic autora tej pozycji, niech poza biografia z ulubionym przez niego akcentem knajackim (sam chwali sie, ze siedzial) zapozna sie z fotografia pana Stasiuka albo obejrzy jego wystepy na youtube, towar eksportowy made in Beskid Niski, Polska, oh, sorry Poland!

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9