Sztuka dla sztuki

Z czestotliwoscia godna przegladu silnikow w samolotach uzytkowanych na dlugich trasach, popularna stacja telewizyjna zacheca Polakow w Chicago obejrzenia swoich najlepszych produkcji z kraju przodkow. Zasadniczym powodem jest badanie zasobnosci portfeli odbiorcow w przypadku zastosowania dawno sprawdzonych argumentow z zakresu zwiazkow emocjonalnych z Ojczyzna. Tak bylo i tym razem, gdy na malym ekranie obejrzelismy kilka znanych juz od co najmniej od 5 lat, stalych fragmentow prezentacji eksportowego, narodowego zespolu piesni i tanca “Mazowsze”. Poznac to mozna bylo po wystepie w zespole jednego z filarow, slynnego furmana, sw. pamieci Stanislawa Jopka, ojca wokalistki jazzowej Anny Marii Jopek, ktorej talent podziwialismy w ubiegly weekend. Dla widzow znajacych srodowisko dzialaczy polonijnych oprocz Mazowsza na ekranie podziw wzbudzali wolontariusze plci obojga. Ich praca polegala m.in. na odbieraniu telefonow od osob chetnych informacji o zakupie biletow na wystepy Mazowsza w listopadzie br. Na ekranie pojawialy sie wiec porosniete dojrzalym zarostem skupione twarze meskie oraz gladkolice twarzyczki polonijnych dzialaczek, ktore po zapewnieniu zastepstw w pracy i przy opieke nad dziecmi, przybyly do studia, promujac jakze znaczaca czastke naszej kultury. Gdyby wolontariusze albo ich pomocnicy byli osobami mniej znanymi w srodowisku, ich twarze na ekranie nie kojarzyly by sie z tym, co nieoplaceni pracownicy nazywaja krzywda ludzka a zarzady organizacji w zaniku, praca spoleczna (bo bez regularnych wynagrodzen). W tym zakresie dobor wolontariuszy nie byl szczesliwy. Jedynie brak informacji o wplywie tej grupy poprzez maly ekran na zakup biletow wskazuje, ze nieuprawniona bylaby teza: im ladniejszy wolontariusz-wolntariuszka na ekranie, tym wiecej biletow kupuja widzowie! Zreszta czy tylko o urode tu chodzi? Tej dostarczaly w nadmiarze dziewczeta jak i chlopcy z Mazowsza. Do listopada br. jeszcze daleko. Z okazji przyjazdu zespolu, mozna zorganizowac znaczaca prezentacje tworczosci miejscowych artystow Polonii z Chicago i okolic. Niechby nareszcie znienawidzony przez tutejsza mlodziez folklor z kraju przodkow, te przyslowiowe pierogi zostaly zastapione innymi przykladami sztuki, niz tylko tym, czym od wiekow pasjonuja sie tubylcy. Nie jest tajemnica, jak bardzo Amerykanie cenia sobie smaczne golabki, paczki, bigos. Przy dobrze schlodzonym polskim piwie, zwykle wyrazaja autentyczny podziw dla talentu gosci z Polski. Moze wiec zorganizowac rodzaj chopinady, z okazji 200-lecia urodzin mistrza? Do listopada br. mozna jeszcze zdazyc, poczynajac od nauki gam az do najprawdziwszych utworow fortepianowych Fryderyka Chopina.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9