Baraniak, Andrzej

17 Stycznia 2016

Jak wieść gminna niesie, bez red. Baraniaka nie byłoby mediów polonijnych. Z aparatem fotograficznym i mikrofonem biega po imprezach, zaliczając średnio po co najmniej dziesięć dziennie. Złośliwi mówią, że do wyposażenia red. Baraniaka należy też kubeł z zimną wodą, w której od czasu do czasu chłodzi rozgrzany sprzęt. Doskonale zna wszystkich prominentów polskich i polonijnych. Potrafi nawet największych smutasów rozbawić przed zrobieniem zdjęcia. Ma na to niezawodny sposób. Tuż przed naciśnięciem migawki aparatu... gdacze. I nawet politycy o tak stalowym wyrazie twarzy, jak Lech Wałęsa czy Bronisław Komorowski muszą się odprężyć. Podobno wcześniej, red. Baraniak, zamiast gdakania, używał kwakania, ale nie najlepiej kojarzyło się to przedstawicielom pewnej większej partii politycznej w Polsce. Ma niezwykle atrakcyjną żonę, choć nie jest to jego jedyny sukces zawodowy, bo dostał już parę orderów, wyróżnień i nagród. Oprócz robienia zdjęć dla prasy, pracuje też w chicagowskim Radiu Deon. Nieprawdziwe są jednak informacje, jakoby miał zamiar wstąpić do zakonu jezuitów. Za bardzo lubi dobrą golonkę po bawarsku, pod kieliszeczek czegoś, co winem mszalnym raczej nie jest...

Dodaj komentarz

Powrót