Rząd przyjął projekt ustawy degradacyjnej

01 Marca 2018

Rząd przyjął projekt tak zwanej ustawy degradacyjnej, premier mówi o przywracaniu sprawiedliwości. Nowe przepisy pozwolą zdegradować generałów Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka. Dziś wyłącznie w tej sprawie zebrała się Rada Ministrów. Po jej posiedzeniu premier Mateusz Morawiecki mówił , że nowe przepisy mają "przywrócić podstawowy porządek moralny" "Chcemy nazwać po imieniu: zło - złem, dobro - dobrem, zdradę - zdradą, bohaterstwo - bohaterstwem" - tłumaczył szef rządu. Ustawa obejmie również osoby pełniące, w latach 1944-1990, funkcje w organach bezpieczeństwa, na przykład takie, jak dowódca plutonu egzekucyjnego "Inki" - zwracał uwagę premier Morawiecki. Jak tłumaczył, w naszym panteonie powinni być prawdziwi bohaterowie, jak rotmistrz Witold Pilecki, który "nie może być zestawiony z generałem Kiszczakiem, czy generałem Moczarem, którzy byli po drugiej stronie - po ciemnej stronie mocy". Po premierze Morawieckim, głos zabrał Minister Obrony Narodowej - Mariusz Błaszczak, który zaznaczył, że wszyscy czekaliśmy bardzo długo na ten akt sprawiedliwości. Szef MON odniósł się do historii, wspominając, że tak, jak w latach komunizmu mówiło się, że "WRON-a orła nie pokona", tak teraz orzeł zwyciężył, a ci którzy tworzyli Wojskową Radę Ocalenia Narodowego z mocy ustawy zostaną pozbawieni oficerskich stopni wojskowych. Błaszczak podsumował przyjęcie projektu ustawy słowami "sprawiedliwość w Rzeczypospolitej nareszcie następuje". Data posiedzenia, podczas którego rząd zajął się projektem, została wybrana nieprzypadkowo - dziś przypada Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych". W myśl projektu stopni oficerskich i podoficerskich pozbawiane będą osoby, które będąc w organach bezpieczeństwa państwa działały na rzecz podtrzymywania reżimu komunistycznego oraz na szkodę państwa polskiego. W uzasadnieniu projektu czytamy, że jego celem jest "stworzenie możliwości prawnych pozbawienia stopnia oficerskiego i podoficerskiego m.in. Wojciecha Jaruzelskiego oraz Czesława Kiszczaka", a także innych osób, które były członkami Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, albo pełniły służbę w organach bezpieczeństwa państwa wymienionych w ustawie lustracyjnej. Projekt ustawy degradacyjnej zakłada, że o pozbawieniu stopnia będzie decydować - wobec generałów i admirałów - prezydent, a w odniesieniu do pozostałych oficerów i podoficerów minister obrony. Postępowanie będzie wszczynane z urzędu lub na wniosek ministra obrony, IPN, Wojskowego Biura Historycznego, archiwów państwowych lub organizacji kombatanckich i niepodległościowych. Pozbawienie stopnia będzie następować w formie postanowienia. Uzasadniając projekt nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku obrony, jego autorzy zwracają uwagę, że w obecnie obowiązującym stanie prawnym nie ma możliwości pozbawienia stopnia wojskowego pośmiertnie. „Zmiany są wynikiem licznych wystąpień organów i organizacji społecznych, domagających się podjęcia prac nad pozbawieniem stopni wojskowych osób, które swoją postawą dokonywały czynów uwłaczających godności posiadanego stopnia wojskowego i tym samym podważyły wierność dla Rzeczypospolitej Polskiej” - czytamy również w uzasadnieniu Obecnie obowiązująca ustawa o powszechnym obowiązku obrony przewiduje możliwość utraty przez żołnierza stopnia wojskowego w razie zrzeczenia się obywatelstwa polskiego, odmowy złożenia przysięgi wojskowej lub uprawomocnienia się wyroku sądu orzekającego środek karny pozbawienia praw publicznych albo degradacji. Innej prawnej możliwości degradacji żołnierza Wojska Polskiego obecne prawo nie przewiduje. Projekt ustawy pozwalającej pozbawiać stopni wojskowych żołnierzy niebędących już w służbie czynnej, także pośmiertnie, zapowiadał były minister obrony Antoni Macierewicz. Pod koniec 2016 r. projekt został skierowany do konsultacji wewnątrzresortowych, w lipcu 2017 został opublikowany na stronie RCL. Skierowanie projektu na posiedzenie Rady Ministrów zapowiedział szef kancelarii premiera Michał Dworczyk 19 lutego. „Zło i zdradę trzeba nazwać po imieniu!" - napisał wówczas na Twitterze. 

Dodaj komentarz

Powrót