Izrael krytykuje polski parlament za ustawę o IPN

01 Lutego 2018

Izraelscy politycy w ostrych słowach krytykują polski parlament za nowelizację ustawy o IPN. Przegłosowana w piątek przez Sejm a dziś w nocy przez Senat nowelizacja zakłada kary grzywny lub więzienia dla osób, które przypisują Polsce współodpowiedzialność za zbrodnie hitlerowców. Izraelskie władze uważają, że to fałszowanie historii. Po tym jak w nocy Senat przyjął nowelizację ustawy o IPN bez poprawek, od rana izraelscy politycy wszystkich opcji nie szczędzą polskim politykom gorzkich słów. Minister transportu i energii atomowej i polityk partii rządzącej Likud, Yisrael Katz zażądał od premiera Benjamina Netanjahu (fot.) odwołania do kraju izraelskiej ambasador w Warszawie. Jak tłumaczył w mediach, chodzi o obniżenie rangi stosunków dyplomatycznych z Polską. Z kolei minister budownictwa Yoav Galant napisał, że ustawa jest “zaprzeczeniem Holokaustu”. Wczoraj grupa deputowanych Knessetu przygotowała poprawkę do izraelskiej ustawy o Holokauście. W jej myśl, polska ustawa o IPN byłaby zaprzeczeniem Szoah, karanym w Izraelu więzieniem. Natomiast jedna z liderek izraelskiej lewicy, była szefowa dyplomacji Tzipi Livni powiedziała, że decyzja Senatu jest “splunięciem w twarz Izraelowi”. Izraelscy politycy twierdzą też, że Polska nie dotrzymała słowa, bo premierzy obu krajów uzgodnili powołanie grup roboczych, które zajmą się tą sprawą, tymczasem bieg legislacyjny ustawy nie został wstrzymany. W wydanym dzisiaj rano oświadczeniu zajmujący się historią Holokaustu instytut Jad Waszem w Jerozolimie napisał, że nowe polskie prawo jest wybielaniem historycznej prawdy o skomplikowanych czasach Holokaustu na polskiej ziemi. Jednocześnie historycy powtórzyli, że sformułowanie “polskie obozy śmierci” jest wprowadzeniem w błąd. Przegłosowana w nocy przez Senat nowelizacja ustawy o IPN zakłada, że za przypisywanie Polsce współodpowiedzialności za zbrodnie hitlerowców w czasie II wojny światowej grozi grzywna lub trzy lata więzienia. Ministerstwo sprawiedliwości, które przygotowało projekt nowelizacji tłumaczy, że chodzi o obronę dobrego imienia Polski, w tym o walkę ze sformułowaniem „polskie obozy koncentracyjne”. Polskie władze od kilkunastu lat prowadzą na świecie kampanię w tej sprawie i protestują, gdy zagraniczni politycy i dziennikarze używają takich sformułowań. Warszawa argumentuje, że nie miała w czasie II wojny światowej nic wspólnego z działaniami hitlerowców na terenie okupowanej Polski. Jeden z autorów nowelizacji, wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki twierdzi, że strona izraelska była konsultowana w tej sprawie. Izraelska ambasador w Polsce Anna Azari twierdzi tymczasem, że pod koniec 2016 roku złożyła zastrzeżenia do ustawy, ale od tego czasu strona polska nie rozmawiała już więcej na ten temat z przedstawicielami izraelskich władz.

Dodaj komentarz

Powrót