Maciej Giemza zadebiutuje w Rajdzie Dakar

03 Stycznia 2018

6 stycznia rozpocznie się jubileuszowa, 40. odsłona Rajdu Dakar (10. w Ameryce Południowej). Wystartuje w niej dziesięciu Polaków, a wśród nich jeden debiutant - motocyklista Maciej Giemza. Zawodnik ORLEN Team będzie jechał motocyklem KTM. To dla niego największe wyzwanie w karierze, ale czuje się dobrze przygotowany. "Trochę podróż w nieznane, a trochę nie. W tym roku ukończyłem cztery rajdy długodystansowe, na których zdobyłem sporo cennego doświadczenia" - powiedział motocyklista. Mimo, iż to jego debiut na Dakarze, wydaje się pewny swojej dyspozycji, chociażby z tego powodu, że umie nawigować na motocyklu i jednocześnie trzymać równe tempo. Te czynniki mają złożyć się na końcowy sukces, którym będzie dojazd do mety w Cordobie. "Mam 22 lata, od dziesięciu ścigam się w rajdach enduro. Tam bardzo często mamy do czynienia z deszczem czy błotem. Dlatego myślę, że takie podstawy przydadzą się na Rajdzie Dakar, gdy warunki pogodowe nas zaskoczą". W Rajdzie Dakar bardzo trudne dla zawodników są wysokości, na których przychodzi im rywalizować - od trzech nawet do pięciu tysięcy metrów n.p.m. Giemza, by dobrze przygotować swój organizm do takich przewyższeń, trenował w Krakowie, gdzie znajduje się specjalna sala do ćwiczeń, inicjująca warunki przebywania na wysokości (poziom tlenu jest tam zmniejszany o połowę). "Moja wydolność wzrastała z treningu na trening, dlatego mam nadzieję, że będę gotowy na te etapy. Gdybym nie czuł się na siłach, pewnie nie podjąłbym decyzji o starcie w Rajdzie Dakar" - podkreślał debiutant. Młody motocyklista jest bardzo zadowolony, że w Ameryce Południowej będzie mógł liczyć na rady swojego mentora, Jacka Czachora, który Rajd Dakar ukończył 13 razy. "Mieć takiego nauczyciela obok siebie to sama przyjemność" - przyznał zawodnik ORLEN Teamu. "Do Rajdu Dakar ja przygotowuję się fizycznie, a z przygotowaniem psychicznym pomaga mi Jacek" - zakończył Maciej Giemza. 337 załóg będzie miało do pokonania prawie 9000 km trasy z Peru przez Boliwię do Argentyny. 4500 km to odcinki specjalne.

Dodaj komentarz

Powrót