Rok 2017 chicagowskich drużyn

31 Grudnia 2017

BEARS: W kończącym się roku, po raz pierwszy od dziewięciu lat rozgrywającym Chciago Bears nie był Jay Cutler. Niedźwiedzie najpierw za ogromne pieniądze pozyskali wolnego agenta Mike’a Glennon’a, później z drugim numerem w kwietniowym drafcie wybrali Mitchella Trubisky’ego, który ma być w Chicago quarterbackiem przyszłości. Zmiana rozgrywającego niestety nie pociągnęła za sobą zmiany stylu gry. Bears w kończącym się dzisiaj sezonie zasadniczym wygrali 5, a przegrali aż 11 spotkań włączając w to niemal pewną porażkę z Minnesota Vikings w rozgrywanym dziś spotkaniu. Niedźwiedziom nie pomogły liczne kontuzje, przede wszystkim w korpusie wide-receiverów i w linii ofensywnej. Największą część winy za kolejny słaby sezon Bears ponosi jednak sztab szkoleniowy Chciago. Trener John Fox, który w ciągu trzech spędzonych w Wietrznym Mieście lat zdążył przegrać aż 34 mecze najprawdopodobniej już jutro straci pracę. Chicago Bears czeka więc żmudny proces rekonstrukcji sztabu szkoleniowego, niekończąca się przebudowa składu, oraz pełen niewiadomych i najprawdopodobniej pozbawiony sukcesów rok 2018.

FIRE: W 2015 i 2016 roku Chicago Fire kończyli rozgrywki z najgorszym bilansem w lidze MLS. W porównaniu do tych dwóch lat, sezon 2017 był dla kibiców Strażaków niczym wyprawa do Disneylandu. W drugim roku panowania trenera Veliko Paunovicia, Fire gruntownie przebudowali skład. Pozyskali pomocnika reprezentacji USA Dax’a McCarthy’ego, z Legii Warszawa do Chicago trafił niedawny król strzelców polskiej Ekstraklasy – Nemanja Nikolić, a już po rozpoczęciu sezonu Fire sprowadzili niechcianego w Manchesterze United Bastian’a Schweinsteiger’a. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Czerwoni natychmiast rozgościli się na górze tabeli Konferencji Wschodniej. Nemanja Nikolić z 24 trafieniami został najlepszym strzelcem MLS, a Fire z trzeciego miejsca w Konferencji Wschodniej pewnie wywalczyli awans do play-offs. Tam niestety przyszedł zimny prysznic, czyli wysoka porażka 0:4 z New York Red Bulls na Toyota Park. Włodarze Fire podkreślają, że udany sezon 2017 to dopiero początek. Nic więc dziwnego, że w rozpoczynającym się w marcu sezonie 2018 kibice Strażaków ostrzą sobie zęby na kolejną wycieczkę do Play-Offs.

WHITE SOX, CUBS: O roku 2017 kibice White Sox będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Drużyna jest w samym środku zaplanowanej na kilka sezonów przebudowy składu, która ma zacząć w miejmy nadzieję niedalekiej przyszłości płacić dywidendę. Warto wspomnieć jedynie o zmianie trenera Sox. Robin’a Venturę zastąpił Rick Renteria. Chicago Cubs, dla odmiany kontynuowali w 2017 swój renesans. Niedźwiadki po przeciętnym początku sezonu zakończyli rozgrywki z 92 zwycięstwami na koncie. Po raz drugi z rzędu wygrali National League Central i po raz trzeci z rzędu awansowali do finału National League. Po drodze, w pierwszej rundzie play-offs, Niedźwiadki pokonali Washington Nationals 3-2. W NLCS uznali wyższość Los Angeles Dodgers przegrywając 1-4.

BLACKHAWKS: Rok 2017 rozpoczął się dla Czarnych Jastrzębi fenomenalnie. Blackhawks z astronomicznym dorobkiem 109 punktów zdobytych w sezonie zasadniczym zajęli pierwsze miejsce w Konferencji Zachodniej i rozstawieni z numerem 1 awansowali do Play-Offs. Aż czterech graczy Chicago zagrało w meczu gwiazd ligi NHL, a Patrick Kane zakończył sezon zasadniczy na 3 miejscu w klasyfikacji punktowej. Tam, niestety ziścił się najczarniejszy scenariusz. Blackhawks gładko przegrali wszystkie 4 spotkania z nie mającymi teoretycznie żadnych szans Nashville Predators. Jastrzębie w całej serii zdobyli tylko 3 gole tracąc aż 13. W tym sezonie Blackhawks grają znacznie poniżej oczekiwań. W 37 rozegranych meczach zdobyli tylko 41 punktów i zajmują nieoczekiwanie dopiero 10. miejsce w Konferencji Zachodniej. Gdyby sezon zakończył się już dziś, po raz pierwszy od sezonu 2007-08 zabrakłoby ich w play offs.

BULLS: Rok 2017 był kolejną odsłoną niekończącej się serii przebudowy składu Byków. Bulls bez Derrick’a Rose’a, za to z Dwyane’m Dade w składzie zajęli rok temu z bilansem 41 zwycięstw i porażek, ósme miejsce w Konferencji Wschodniej i wślizgnęli się do play-ofs. Tam spotkani się z najlepszymi na Wschodzie Boston Celtics. Bulls sensacyjnie wygrali na wyjeździe dwa pierwsze spotkania, ale później, planowo przegrali kolejne cztery i odpadli z dalszej rywalizacji W tym sezonie play-offów nie będzie na pewno. Drużyna jest na początku kolejnej, tym razem głębokiej rekonstrukcji pod wodzą krytykowanych Gara Formana i Johna Paxsona. W czerwcu Byki oddali do Minnesota Timberwolves swojego najlepszego zawodnika ostatnich lat – Jimmy’ego Butler’a. Później, z siódmym numerem w drafcie wybrali Fina – Lauri Markkanen’a. Tuż przed rozpoczęciem sezonu drużyną wstrząsnął konflikt między Bobby Portisem i Nikolą Miroticiem, którzy pobili się na treningu. Portis został zawieszony, a Mirotić, ze złamaną szczęką i wstrząśnieniem mózgu, wylądował w szpitalu. Mimo świetnego grudnia, w którym Byki wygrali aż 10 z 12 ostatnich spotkań, zajmują 11. miejsce na Wschodzie. W 2018 roku Bulls czekają kolejne roszady personalne. Otwarcie mówi się między innymi o sprzedaży Nikoli Miroticia i Robina Lopeza.

ŁUKASZ DUDKA

Dodaj komentarz

Powrót