Wyrok w sprawie "afery taśmowej" 12 grudnia

01 Grudnia 2017

12 grudnia Sąd Apelacyjny ogłosi wyrok w sprawie tak zwanej „afery taśmowej”. Obrońcy trójki skazanych, w tym biznesmena Marka F., wnieśli o uniewinnienie oskarżonych albo o zwrot sprawy do Sądu Okręgowego. Prokuratura generalnie chce utrzymania wyroku z drobną korektą. Pełnomocnik nielegalnie nagranych Radosława Sikorskiego i Jacka Rostowskiego mecenas Roman Giertych wniósł w swej apelacji o kary od 5 lat do 1,5 roku dla oskarżonych - bez zawieszenia. To dlatego, że jak mówił Roman Giertych, sprawa "od początku cieszyła się niezwykłą życzliwością organów ścigania"."Prokuratorzy nie wyjaśnili wszystkich okoliczności tej sprawy, a w przypadku trzech oskarżonych wnioskowali o karę w zawieszeniu. W przypadku wielości czynów? Żeby prokuratura wnosiła o karę w zawieszeniu?" - pytał mecenas Giertych. "Mam wrażenie, że prokuratura zdezerterowała" - dodał. Podczas poprzedniej rozprawy sąd wysłuchał dwóch mów końcowych, dziś wysłuchał między innymi wystąpienia obrońcy głównego oskarżonego Marka F. To on w pierwszym procesie usłyszał najsurowszy wyrok 2,5 roku więzienia, bo zdaniem sądu, to on miał być pomysłodawcą procederu nagrywania polityków i biznesmenów. Dziś jego adwokat podważał ustalenia sądu pierwszej instancji. Tłumaczył, że zeznania jednego ze współoskarżonych Łukasza N., są niespójne i modyfikowane, a to one w ocenie mecenasa Marka Małeckiego najbardziej obciążają Marka F. Sprawa dotyczy nagrywania w latach 2013-2014 osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych w dwóch restauracjach. Nagrano między innymi ówczesnych szefów: MSW - Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ - Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury - Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę, szefa CBA Pawła Wojtunika. W sumie, podczas 66 nielegalnie nagranych spotkań, utrwalono rozmowy ponad stu osób.

Dodaj komentarz

Powrót