Donald Trump nie zamierza ingerować w śledztwo FBI

30 Października 2017

Biały Dom oświadczył, że oskarżenia postawione byłym współpracownikom obecnego prezydenta Donalda Trumpa nie mają nic wspólnego z jego kampanią prezydencką. Biały Dom poinformował też, że zarzuty nie wskazują na ingerencję Rosji w kampanię prezydencką Donalda Trumpa. Prezydent Stanów Zjednoczonych nie zamierza wpływać na dochodzenie prowadzone przez specjalnego prokuratora Departamentu Sprawiedliwości Roberta Muellera, byłego szefa FBI. Poinformował o tym prawnik prezydenta Jay Sekulow. "Prezydent nie będzie ingerował w przebieg dochodzenia, nie zamierza też usuwać ze stanowiska specjalnego prokuratora" - powiedział adwokat w wywiadzie udzielonym telewizji CNN. Sam Donald Trump napisał na Twitterze, że podejrzenia o ingerencję Rosji w kampanię prezydencką powracają w momencie, gdy Republikanie zamierzają przeprowadzić w USA reformę systemu podatkowego. "Czy to przypadek? Nie!" - napisał prezydent i dodał: "Nie ma żadnej zmowy". Były szef kampanii wyborczej Donalda Trumpa - Paul Manafort - został oskarżony o działania spiskowe skierowane przeciwko Stanom Zjednoczonym. Postawiono mu 12 zarzutów, dotyczących między innymi konspiracji na szkodę Stanów Zjednoczonych i prania brudnych pieniędzy. To pierwsza osoba zatrzymana w wyniku śledztwa prowadzonego od kilku miesięcy. Ma ono wyjaśnić, czy Rosja miała wpływać na wynik ostatnich wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Dzisiejsze wydarzenia zapowiadają kolejną w ostatnich dniach polityczną burzę w Stanach Zjednoczonych. To pierwsze tak poważne oskarżenia wobec osoby z bliskiego otoczenia prezydenta. Paul Manafort przez kilka miesięcy szefował kampanii wyborczej Donalda Trumpa. Władze postawiły mu 12 zarzutów, w tym najpoważniejszy - "spisek przeciwko Stanom Zjednoczonym". Pozostałe to m.in. działania na rzecz obcego rządu i pranie brudnych pieniędzy. Manafortowi grozi długoletnie więzienie. Wraz z nim został oskarżony jego partner biznesowy Rick Gates. Są to pierwsze tak poważne efekty śledztwa prowadzonego przez specjalnego prokuratora Roberta Mullera. Manafort i jego zastępca w czasie kampanii, Rick Gates, usłyszeli zarzuty już w piątek, ale ujawniono je dopiero dziś, gdy obaj podejrzani oddali się w ręce Federalnego Biura Śledczego. Według prokuratorów, między 2006 a 2016 rokiem obaj nielegalnie zarobili kilkadziesiąt milionów dolarów, działając w Stanach Zjednoczonych na rzecz byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza i jego Partii Regionów. Aby ukryć te dochody, "prali pieniądze", wykorzystując amerykańskie i zagraniczne podmioty. Prawnicy Paula Manaforta i Ricka Gatesa nie komentują na razie sprawy.

Dodaj komentarz

Powrót