MLS Play Off: Chicago Fire odpadli z gry o mistrzostwo...

26 Października 2017

Chicago Fire przegrali na Toyota Park z New York Red Bulls 0:4 w pierwszej rundzie play-offs ligi MLS i odpadli tym samym z walki o tegoroczny MLS Cup. Niestety wysoka porażka Fire doskonale obrazuje wydarzenia na boisku. Strażacy wyraźnie ustępowali lepszym taktycznie, aktywniejszym i co najważniejsze skuteczniejszym Nowojorczykom. Spotkanie rozpoczęło się po myśli Red Bulls. Już w siódmej minucie gry Damien Perrinelle przerzucił piłkę nad obrońcami Fire wprost pod nogi Bradley Wright Philipsa. Matt Lampson spóźnił się z interwencją, w efekcie 32-letni, urodzony w Londynie napastnik Red Bulls bez problemów przeskoczył bramkarza Fire i umieścił piłkę w siatce. 4 minuty później było już 2:0 dla gości. Tyler Adams dośrodkował z prawej strony boiska. Juninho nie upilnował w polu karnym Sasha’ę Kljestan’a, który strzelił z najbliższej odległości. Fire niemrawo wzięli się za odrabianie strat, ale do końca pierwszej połowy zdołali oddać tylko 2 strzały w światło bramki Nowojorczyków. Nieco lepiej było po przerwie. Strażacy dominowali na placu gry przez pierwsze 10 minut i doprowadzili do kilku groźnych sytuacji, żadnej z nich nie potrafili jednak wykorzystać. W 65. minucie na boisku pojawił się Bastian Schweinsteiger. W 70. minucie trener Paunović wprowadził do gry od razu dwóch zawodników. Kilkanaście sekund po tej zmianie, Fire stracili trzeciego gola. Nie do końca ustawiona jeszcze obrona Fire pozwoliła gościom na rozegranie szybkiej akcji wykończonej przez Daniel’a Royer’a. Wynik meczu, na 3 minuty przed końcem regulaminowego czasu gry ustalił Gonzalo Veron. Mimo wczorajszej wysokiej porażki, kończący się sezon był dla Fire bardzo udany. Drużyna, która w dwóch ostatnich sezonach była najgorsza w lidze, odniosła 16 zwycięstw zakończyła sezon z trzecią najlepszą zdobyczą punktową w lidze. W drugim rozegranym wczoraj meczu Play Offs, Vancouver Whitecaps pokonali San Jose Earthquakes 5:0. Dziś zagrają: Atlanta United – Columbus Crew i Houston Dynamo – Sporting Kansas City.

ŁUKASZ DUDKA

Dodaj komentarz

Powrót